www.nfa.pl/

:: KTO BYŁ KIM W MARCU '68"
Wiadomość dodana przez: nfa (2008-03-09 19:40:20)



W czwartek . 13. marca o godz. 18:30.w lochach kawiarni Moliere (ul. Szewska 4) Kraków

spotkanie z panią   IRENĄ LASOTĄ
która była naoczym świadkiem, jednym z bohaterów Marca '68. Była też bliską współpracownicą Adama Michnika.  

 "KTO BYŁ KIM W MARCU '68"

 Pani Irena Lasota jest doskonałym przykładem osoby wyklętej przez tzw. salon za krytykę guru "niezależnych medialistów", Adama Michnika.

 W listopadzie '91 zamieściła w Gazecie Wyborczej nieprawomyślny, wysoce obrazoburczy i w opinii środowisk wszystkich "największych autorytetów moralnych oraz intelektualnych" absolutnie skandaliczny artykuł na temat naczelnego GW. Ale jeśli od ponad czterdziestu lat zna go osobiście, więc chyba można Jej wierzyć...!   Od tamtej pory Jej nazwisko i Osoba jest wymazane z historii nowożytnej Polski, a jej opinie na temat sytuacji politycznej systematycznie i konsekwentnie przemilczane.

W ostatnich dniach prezydent Lech Kaczyński odznaczył Ją Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Elżbieta Wach

http://www.rp.pl/artykul/103618.html

Rzeczpospolita  08-03-2008

Rozmowa z Ireną Lasotą

Kto pamięta o chińskim powielaczu

................

Należała pani do grupy osób nazwanej komandosami, które zorganizowały protest. Co to było za środowisko?

Na to nigdy nie będzie jasnej odpowiedzi. Nazwa pojawiła się gdzieś w 1967 roku i dotyczyła pewnej liczby osób z kilku wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego, które zabierały głos na zebraniach ZMS. Pochodziły one jednak z różnych grup, które nie miały ani określonych struktur, ani formalnego kierownictwa. Grupa, z którą ja byłam najbardziej związana, to tak zwana grupa Dajczgewanda-Boguckiej-Góreckiego. Poza tym była grupa, której korzenie były w Klubie Poszukiwaczy Sprzeczności i u walterowców. Do tego dochodzili Jacek Kuroń i Karol Modzelewski. Kuroń miał więź z młodzieżą pochodzącą jeszcze z lat 50. Odgrywał rolę wychowawcy, starszego kolegi. Był z temperamentu wychowawcą, lubił tworzyć grupy. W skład środowiska komandosów wchodzili więc bardzo różni ludzie.

Istnieje jednak pewien stereotypowy obraz komandosa.

To prawda. Według niego komandosi już od urodzenia tworzyli zwartą grupę. Pochodzili z jednego, wąskiego środowiska, byli dziećmi komunistycznych ministrów i wiceministrów. Świadectwem takiego spojrzenia na komandosów jest tekst Andrzeja Mencwela „Sypiąc”, który ukazał się w „brulionie” (dziś w całości w Internecie). Mencwel, dziś profesor UW, napisał go w celi, gdzie wstawiono mu maszynę do pisania. Co, jak się panowie domyślacie, nie było częstą praktyką. Tekst ten wywiozłam w 1970 roku na Zachód i dałam go Giedroyciowi. Był zachwycony, ale w ciągu kilku miesięcy przekonano go, że różne osoby mogłyby „to wziąć do siebie”, i w końcu go nie wydrukował.

W jaki sposób Mencwel postrzegał komandosów?

Jako ambitny asystent polonistyki i człowiek pochodzący z prowincji traktował ich jak ludzi ze świata, który był mu całkowicie obcy. Ludzi o żydowskim pochodzeniu, dzieci prominentów, którzy współtworzyli komunizm w Polsce i wychowywali dzieci ku jakimś specjalnym misjom. Korzyści komandosów dostrzegał głównie w postaci mieszkań. Dla człowieka, który mieszka w biednym akademiku, wejście do wspaniałego, wielkiego mieszkania na Puławskiej czy Marszałkowskiej było szokiem. Na powierzchni, na jakiej w akademiku mieszkało ze 40 studentów, żył z rodziną były wiceminister.

....................

W tym konflikcie o Marzec ludzie aresztowani 8 marca uważają, że zaczął się on odrobinkę wcześniej, a skończył 8 marca o godzinie 16. Natomiast bardzo dużo marcowców spoza środowiska komandosów uważa, że Marzec zaczął się w południe 8 marca i skończył się ok. 28 kwietnia, kiedy było ostatnie rozbijanie strajków, komitetów studenckich. Spodziewałam się, że na Uniwersytecie Warszawskim odbędzie się jakieś upamiętnienie strajków studenckich. To było niesamowite, wprawdzie nie byłam na nich, ale wiem, że były setki studentów, wtedy wszyscy pamiętali nazwiska sześciu asystentów, którzy dołączyli. Pracowały chińskie powielacze. Czy panowie wiecie, co to było?

Nie.

To właśnie wskazuje, jak zakłamana jest pamięć o Marcu. Mówi się o tym wiecu, na którym ja coś powiedziałam, a czego nikt nie słyszał, natomiast chiński powielacz to było 100 studentów przepisujących tę samą ulotkę ręcznie. To były dla wielu ludzi najpiękniejsze chwile ich życia.

..

Irena Lasota

Studiowała filozofię na UW, była jednym z liderów środowiska komandosów, od 1970 r. na emigracji. Założony przez nią w 1984 r. Instytut na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej (IDEE) pomagał polskiej opozycji a po 1990 r. wspierał procesy demokratyczne w wielu krajach postsowieckich.

=============

Zawłaszczony Marzec

Maciej Rybiński

Kiedy sięgam pamięcią, niestety coraz słabszą, do dziedzińca Uniwersytetu Warszawskiego i 8 marca 1968 roku, widzę tam nawet Marka Barańskiego, dzisiejszego naczelnego „Trybuny”. Może był oddelegowany przez ZMS, nie wiem, ale był tak samo narażony na kontakt z „aktywem robotniczym” jak my wszyscy. Widzę Tadzia Witkowskiego, dziś wyklętego lustratora. Agnieszkę Arnold, reżyserkę „Sąsiadów”, Joasię Wiszniewicz, dziś w Żydowskim Instytucie Historycznym, Janka Dworaka, byłego prezesa TVP. Krzysia Zaleskiego, aktora, dyrektora IV programu PR, Marka Malaka, który zrobił najdziwniejszą karierę ze wszystkich, bo jest światowym ekspertem od historycznych zegarów, Jurka Niemczuka, scenarzystę „Rancza”, nieżyjących Janka Walca i Gienia Kloca. Tłum indywidualności, które połączyło coś zupełnie innego niż rozważania nad Waryńskim. Pamiętam strajk okupacyjny w gmachu polonistyki, dwoje profesorów, którzy nam towarzyszyli w nocy, panią prof. Puzyninę i prof. Żółkiewskiego, który przyniósł chleb, słój smalcu i robił bardzo sprawnie kanapki. I plotki, kto z kim i w którym zakamarku, bo byliśmy młodzi i sytuacja także emocjonalnie była niezwyczajna.

http://blog.rp.pl/rybinski/2008/03/09/zawlaszczony-marzec/




adres tej wiadomości: www.nfa.pl//news.php?id=5626