Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Darmowy program a...
Mobbing uczelniany
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Jasełka akademick...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 2


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Społeczeństwo wiedzy > Amerykańska konkurencja dla europejskich uczelni


MOBILNOŚĆ KADRY I DYNAMICZNE OTOCZENIE SPOŁECZNE

Europejskie szkolnictwo wyższe w dużej mierze tkwi w swoistej podwójnej pułapce: nieodpłatnego kształcenia i pełnego finansowania uczelni ze środków budżetowych. Można nazwać ten stan pułapką, gdyż zatrzymuje on większość uczelni europejskich w miejscu, gdyż utrudnia on, a czasami uniemożliwia wręcz uruchomienie zmian prowadzących w stronę tak oczekiwanej przez Komisję doskonałości akademickiej. System oferowania studiów nieodpłatnych dla dowolnej liczby kandydatów (obywateli Unii Europejskiej) na studia w sposób oczywisty ograniczył rozwój prywatnych uniwersytetów w Europie. Pozostawiając poza dyskusją grupę uniwersytetów założonych przez kościoły czy inne instytucje religijne, można postawić tezę, że prywatne szkolnictwo wyższe w państwach 15-tki jest marginesem. Analizując różnice pomiędzy USA i UE oraz przyczyny sukcesów odnoszonych przez uniwersytety amerykańskie, warto zauważyć, że dominującą grupą na liście najlepszych uniwersytetów w USA stanowią uczelnie prywatne. Warto też zadać sobie pytanie czy to przypadek czy też pewna prawidłowość wynikająca z ogólnych reguł kapitalizmu, że instytucja prywatna radzi sobie lepiej w sytuacji istnienia prawdziwego rynku i silnej konkurencji.
Europa potrzebuje silnego sektora uczelni prywatnych, nie tylko po to, aby zdjąć (albo osłabić) odpowiedzialność państw członkowskich UE za finansowanie wykształcenia wyższego, lecz również celem zwiększenia konkurencji pomiędzy uczelniami i zwiększaniu skłonności większej liczby uczelni do uzyskiwania doskonałości akademickiej. Uczelnia prywatna ma dwa „klasyczne” sposoby uzyskania długookresowej stabilności – albo „sprzedając tanio dyplomy”, tzn. oferując łatwe studia za niskie czesne, albo oferując programy studiów bardzo wysokiej jakości. W tym pierwszym przypadku praktykę psucia rynku edukacyjnego powinny uniemożliwić skuteczne krajowe systemy udzielania koncesji i akredytacji oraz działania odpowiednich władz państwowych zdolnych do odebrania, uprawnienia do nadawania państwowych tytułów naukowych i zawodowych w przypadku utraty koncesji lub akredytacji. Drugi przypadek znany w Europie, choć nie dominujący (by wymienić tylko 3 różne przykłady INSEAD francuski, IESE hiszpańskie czy WHU niemieckie) to uczelnie elitarne, ale działające tylko w obszarze szeroko rozumianej edukacji biznesowej. W USA natomiast prywatne są najlepsze uczelnie medyczne, artystyczne czy uniwersytety techniczne i wyzwaniem, przed którym stają odpowiednie władze państw europejskich jest ustanowienie takich procedur prawnych i administracyjnych, które umożliwiłyby tworzenie wielodziedzinowych (szerokoprogramowych) uniwersytetów prywatnych wysokiej jakości oraz racjonalizacja sposobów finansowania i zarządzania uczelniami państwowymi prowadząca do uruchomienia w nich procesów wzrostu jakości.

Istotną, pozytywną cechą amerykańskiej społeczności akademickiej, w znacznej mierze ułatwiającą rozszerzanie i rozpowszechnianie dobrych praktyk akademickich jest bardzo duża mobilność kadry akademickiej zatrudnionej w amerykańskich uczelniach. Rzadko można w USA spotkać profesora, który związał się całą karierą z jedną uczelnią (od magisterium czy doktoratu po profesurę) co jest wciąż typowym rozwiązaniem europejskim. Natomiast częsty przypadek to 2 lub 3 uczelnie na etapie kształcenia, a później praca w kilku, coraz wyżej usytuowanych w rankingach uczelniach. Jeśli połączymy to z częstym zwyczajem pracy równoległej w przedsiębiorstwach czy różnego rodzaju instytucjach (think tank, instytutach badawczych, fundacjach czy stowarzyszeniach naukowych, firmach doradczych) to wybitny amerykański profesor ma wyraźnie szerszą sieć powiązań personalnych i większe doświadczenie praktyczne. Co ciekawe, tak wysoka mobilność i łatwość przejścia na inny uniwersytet (szczególnie dla osób wyróżniających się rezultatami pracy naukowej i dydaktycznej) dają amerykańskim profesorom niezbędną niezależność intelektualną i odporność na naciski administracyjne. Na tym miedzy innymi polega wyższość amerykańskiego systemu nad osławioną europejską autonomią akademicką.
Wydaje się, że jedną z ważnych przyczyn przewagi uniwersytetów amerykańskich, jest fakt, że działają one w bardzo dynamicznym otoczeniu społecznym, w którym następuje szybka wymiana wiedzy i informacji oraz stałe jej gromadzenie w bardzo wielu miejscach. Społeczeństwo amerykańskie jest niezwykle aktywne, ludzie zrzeszają się w różnorodnych organizacjach społecznych, ale także korporacjach zawodowych i tworzą bardzo szeroką i intensywnie wymieniającą informacje sieć społeczną. W USA jest proporcjonalnie najwięcej skupisk działających razem lub spotykających się w specjalnych organizacjach (klubach towarzyskich, stowarzyszeniach, itp.), osób posiadających wyrafinowaną wiedzę specjalistyczną, znawców i wybitnych praktyków. W takich przypadkach dochodzi do łatwej kumulacji wiedzy i swoistego wielokierunkowego „pompowania” nowej wiedzy do uczestników spotkań i członków organizacji. Ruchliwość społeczna Amerykanów przekłada się także na aktywność społeczną członków amerykańskiego społeczeństwa akademickiego. Profesorowie uniwersytetów są często członkami tych samych organizacji społecznych i zawodowych. Są zapraszani z wykładami i sami zapraszają na uniwersytety ekspertów i praktyków. W takich warunkach wymiana wiedzy następuje najszybciej i najpełniej. Charakterystycznym zjawiskiem amerykańskim jest duża powszechność wiedzy o działaniu (np. jak założyć firmę, jak dokonać transferu technologii, itd.) i wiedzy użytecznej (także tej najprostszej). To wszystko tworzy klimat społeczny sprzyjający kształtowaniu postawy otwartości na nową wiedzę i przekonaniu o jej dostępności. Jedną z tajemnic sukcesu amerykańskiego wydaje się być to, że to szeroko rozumiany system społeczny, a nie tylko gospodarka, wbudował mechanizmy wchłaniania innowatorów (tzn. wyławiania, a następnie awansowania). Tacy ludzie są otwarci na nową wiedzę i mają zdolność do jej przetwarzania. Koncepcja kształcenia człowieka innowacyjnego zdaje się być właśnie w USA najbardziej realna.


Tekst z ksiązki Spoleczeństwo wiedzy Szansa dla Polski. Krzysztof Pawłowski, Wyd. Znak 2004 - zamieszczony na portalu za zgoda autora


strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.057 | powered by jPORTAL 2