Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Darmowy program a...
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Jasełka akademick...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 6


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Varia > Polityka, pokora i pozory

Maciej Panczykowski

Polityka, pokora i pozory

Teatr establishmentu

Prawdziwy, niezdegenerowany polityk powinien w swoich poczynaniach brać pod uwagę interes całego narodu. Jest to tzw. polityk propaństwowy. Wszystkim tym politykom, którym się wydaje, że nie powinien, konkurencja o poparcie jak największej liczby ludzi (w nieosiągalnej granicy: wszystkich) powinna szybko otrzeźwić umysł.
Wprowadziłem powyżej pewien schemat, który jest chyba zbyt wyabstrahowany, bo nie za bardzo zgadza się on z naszą polską rzeczywistością publiczną. Polityka autentycznie zatroskanego o los kraju można szukać ze świecą. Politykom polskim realiów przyświeca raczej zasada: "moja korzyść nie wraz z całością, lecz kosztem całości". Mamy więc tutaj do czynienia ze zjawiskiem zwanym egoizmem środowiskowym. Politycy i wąskie grupy ich przyjaciół i lobbystów żyją swoim słodkim życiem, w oderwaniu od społeczeństwa i na jego koszt. I tylko od czasu do czasu wygłaszają publicznie odczyt pełen okrągłych zdań, mający zrobić wrażenie czystych intencji i czynów (mamić) i tym samym odgonić podejrzenia o to, że ich nie ma oraz uspokoić niezadowolonych.
Nierzadkie są przypadki uchwalania prawa, które ma przynosić korzyść (maksymalną) tylko decydenckiej mniejszości i jej przyjaciołom zgodnie z zasadą: "ja decyduję i ja korzystam, a zwykły obywatel nie ma nic do gadania i traci". I takiemu szaremu człowiekowi pozostaje tylko spluwać w poczuciu bezsilności (oddziaływanie tylko w jednym kierunku), bo coraz gorzej mu się żyje.
Jednak co kilka lat następuje ocena przez społeczeństwo działalności i tu jest problem. Jak sobie radzą? Obiecują poprawę i czym prędzej biegną do specjalisty od socjotechnik po poradę jak zrobić wrażenie, nie robiąc dalej nic.
Poza tym istnieją również próby czysto pozamerytorycznego podlizywania się wyborcom, zgodnie z zasadą: "jeśli nie potrafię atakować myśli, atakuję myśliciela". Tutaj rodzą się różne chwyty i wzajemne próby opluwania się z użyciem wiary, odwołań do historii i prób kompromitacji. Konkurencja rozkwita, tylko, że… nam – prostym, nadal nędza…
Każdy zwykły człowiek w swoim życiu spotyka się z konkretnymi realiami i szybko jest w stanie ocenić jak się mu żyje. Aby je ulepszać, potrzebna jest wśród decydentów umiejętność dostrzegania istotnych problemów całego narodu i ich rozwiązywania konkretną, uczciwą i jak najlepszą merytorycznie pracą. I nie ma innej rady…Reszta to zasłona dymna mająca mamić ludzi, którzy często mamić się nie dają, bo instynkt samozachowawczy jest za silny.
I tu mamy wyjaśnienie spektakularnych klęsk polskich elit politycznych, jakie następują co 4 lata.
Piszę o politykach, bo dostrzegam dużą analogię między nimi a decydentami polskiej nauki, z tym, że w nauce jest jeszcze gorzej, bo tu nie ma wyraźnych demokratycznych mechanizmów oceny (chociaż co 4 lata…).



strony: [1] [2]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.029 | powered by jPORTAL 2